American dream i Para, która od początku wiedziała czego chce i jasno przedstawiła mi wizję swojego wymarzonego wesela. Przy organizacji wesela ster przejęła Julia. Perfekcyjna, serdeczna, ciepła i bardzo konkretna kobieta. Uwielbiałam z Nią pracować.
Parę fascynuje Ameryka i wszystko co jest z nią związane. Tak więc na początek ślub i wesele odbyło się 4 lipca w Dzień Niepodległości. Nie mogło być inaczej – American dream musiał trwać!
Piękna i nowoczesna sala, w bieli i szarościach pięknie zagrała nam w dekoracjach, które miały być biało niebieskie. Wszystkie dodatki musiały grać idealnie. Było więc żmudne zamawianie próbek i zgrywanie, dopasowywanie kolorów. Przez cały okres przygotowań przyświecała nam koncepcja wesela w amerykańskim stylu. Były więc napisy i girlandy w języku angielskim, dekoracje ze świeżych kwiatów, pompony własnoręcznie wykonane przez Pannę Młodą, fantastyczny DJ, rewelacyjna barmanka serwująca drinki z całego Świata, pyszne menu i jedni z najlepszych fotografów. Całość aranżacji podkreślało niesamowite i nowoczesne oświetlenie sali i parkietu. Przy okazji muszę podziękować fantastycznym Gościom, a zwłaszcza Przyjaciołom Pary, którzy co rusz zaskakiwali nas swoimi pomysłami;) Byliście fantastyczni!
Z ciekawostek mogę Wam zdradzić, że Para to fani radia Eska i uwielbiają Jankesa. Marzeniem Pary było, aby Jankes zagrał specjalnie dla Nich na przyjęciu weselnym. Trwały negocjacje z menedżerem Jankesa, ale niestety dziennikarz na dzień wesela miał zabukowany dużo wcześniej występ. Bardzo żałowaliśmy, ale nie wszystko można mieć w życiu:) Najważniejsze, że zabawa udała się perfekcyjnie.
Najważniejszą piosenką, która była jednocześnie utworem na pierwszy taniec był utwór z filmu Zmierz pt. „A Thousand Years” w wykonaniu Christiny Perri.


















Fot. BTW







